Kategorie Choroby układu oddechowegoChoroby zakaźneZdrowie

Pełne ubytków serduszko Szymka umiera. „Ten apel to nasza jedyna nadzieja”

Życie jest niesprawiedliwe. Bardzo niesprawiedliwe. To jedyne, co przychodzi nam na myśl, kiedy słyszymy takie historie jak ta.

Dziurawe niczym sitko, pełne ubytków serduszko Szymka umiera

Na domiar złego w Polsce nikt nie chce podjąć się operowania tak skomplikowanego przypadku. Na szczęście wciąż jest nadzieja. Ratunkiem dla dziecka jest klinika w Genewie. Aby operacja mogła się jednak odbyć, niezbędne jest uzbieranie blisko 750 tys. złotych. Rodziców dziecka nie stać na tak ogromny wydatek, choć robią wszystko, aby uratować życie synka.

Wiadomość o chorobie dziecka zwala z nóg. Nagle robi się ciemno przed oczami, ma się ochotę zniknąć, uciec na koniec świata. Potem jednak trzeba się ocknąć i walczyć… Walczyć o życie kogoś najważniejszego!

Jeszcze zanim Szymek przyszedł na świat było wiadomo, że serduszko dziecka jest w złym stanie

Marzeniem każdego, przyszłego rodzica jest to, aby dziecko przyszło na świat zdrowie. W przypadku rodziców Szymka to marzenie prysło niczym bańka mydlana już na połówkowym badaniu USG. Okazało się, że chłopiec ma chore serduszko – zdiagnozowano zwężenie cieśni aorty i mnogie ubytki mięśniowe. Już wtedy było wiadomo, że tuż po porodzie niezbędna będzie skomplikowana operacja.

Chłopiec imieniem Szymek przyszedł na świat 15 maja 2018 roku. Wtedy też potwierdziły się obawy lekarzy. Dziecko miało wadę serca w postaci zwężenia cieśni aorty i mnogich VSD. Wada wrodzona przełożyła się na rozwój chłopca, który w dniu przyjścia na świat ważył zaledwie 1780 gramów. Personel szpitala nie miał wyjścia i musiał podłączyć maluszka do specjalnej aparatury do momentu, aż masa jego ciała osiągnie przynajmniej 2 kilogramy.

Leżał sam, otoczony kablami, z opatrunkami na rączkach i nóżkach. Nie mogliśmy go brać na ręce. W dodatku mieliśmy przed sobą widmo bardzo poważnej operacji maleńkiego serduszka – wspominają rodzice

Pierwsze tygodnie życia

Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami, Szymek musiał przejść i przeszedł pierwszą operację na otwartym sercu już w pierwszych tygodniach życia. Lekarze spisali się na medal, a chłopiec niedługo potem mógł zostać zabrany do domu. Nie oznaczało to jednak, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Był to zaledwie początek potwornie ciężkiej walki o Szymka. Po długiej rehabilitacji przyszedł czas na następną operację. Tym razem byłą to pełna korekta wady serca.

W Polsce nie ma już dla Szymka pomocy

Przed podjęciem kolejnej operacji niezbędne było przeprowadzenie wnikliwych badań Szymka, a zwłaszcza kondycji jego serduszka. Był to moment, w którym świat rodziców dosłownie się zatrzymał. Specjaliści stwierdzili, że ubytki w sercu Szymka są tak duże, liczne i trudno dostępne, że nie są w stanie mu pomóc. Padły nawet słowa, że serce dziecka jest podziurawione niczym ser szwajcarski. Czy można usłyszeć bardziej przerażającą diagnozę?

Na początku naszej drogi, zapewniano nas, że wada jest operacyjna, że da się z tym żyć, a teraz słyszymy, że jednak przerasta to możliwości lekarzy…

Światełko w tunelu

Mimo ogromnych przeciwności losu, rodzice obiecali sobie, że nie spoczną, dopóki nie znajdą ratunku dla swojego dziecka. Obiecali sobie, że pomogą Szymkowi, nawet jeśli pomoc miałaby czekać na niego na drugim końcu świata.

Rodzice Szymka zaczęli szukać pomocy dla synka za granicą. W końcu trafili na klinikę w Genewie, gdzie pracują wybitni kardiochirurdzy, którzy przeanalizowali wyniki badań dziecka i stwierdzili, że podejmą się operacji. Radość rodziców była nie do opisania! Szczęście bardzo szybko zaczęło jednak mieszać się z rozpaczą, gdy usłyszeli, że operacja jest wyceniona na ponad 700 tys. złotych. Wciąż pamiętają jednak co sobie obiecali.

Zatem do końca tego roku musimy zapłacić olbrzymią cenę za życie… Jako rodzice zrobimy wszystko, żeby ratować naszego synka, ocalić bicie serduszka, które tak bardzo kochamy. Prosimy, pomóż nam zdążyć z ratunkiem!

Pomóżmy Szymkowi…

Zbiórkę na niezbędną operacje w klinice w Genewie znajdziesz TUTAJ

Źródła: www.siepomaga.pl, www.siepomaga.pl
Fotografie: www.siepomaga.pl