Kategorie Odżywianie

Bałtyk to śmietnik! Oceanograf wyjawił co znaleźli w mięsie ryb

Jedną z ważniejszych atrakcji wakacji nad Bałtykiem jest zjedzenie rybki. Niektórzy turyści przez cały swój pobyt, codziennie zajadają się smażonym dorszem z nadmorskich restauracji. Niestety oceanograf z Polskiej Akademii Nauk ostrzega przed tak częstym zajadaniem się rybką z Bałtyku!

Rybę z Bałtyku można jeść tylko raz w tygodniu. Organizm musi mieć czas, żeby się oczyścić!

Artykuł Katarzyny Włodkowskiej, który ukazał się w Gazecie Wyborczej zszokował wielu wielbicieli bałtyckiej ryby. Dziennikarka przeprowadziła rozmowę z prof. Jackiem Bełdowskim. Pracującym jako oceanograf w Polskiej Akademii Nauk.

Bałtyk to śmietnik! Oceanograf wyjawił co znaleźli w mięsie ryb
źródła: flickr.com i iopan.pl

Czy oceanograf je ryby z Bałtyku?

W wywiadzie naukowiec powiedział, że je ryby z Bałtyku, ale w przyszłości może się to zmienić. Dwa lata temu przeprowadził badania, które potwierdziły, że w rybach znajdują się szkodliwe substancje. Pochodzą one z zatopionej po II WŚ broni chemicznej. Co prawda są ledwo wykrywalne, utrzymując się na poziomie nanogramów na gram mięsa. Dziennikarka zapytała jaka ilość zjedzonej ryby może zaszkodzić.

– Choćby pani przez miesiąc nie jadła niczego innego, niebezpieczeństwo zatrucia nie istnieje. Jednak nie to jest ważne. Stężenie toksycznych substancji w rybach postępuje. Nie wiemy, ile tego będzie za kilka lat. Z tego powodu postulujemy, by monitoring obecności substancji szkodliwych w rybach, prowadzony przez inspekcję weterynaryjną, obejmował również najbardziej toksyczne pochodne amunicji leżącej na dnie Bałtyku. W odpowiedzi słyszymy, że to skomplikowane i drogie. – odpowiedział prof. Jackiem Bełdowskim w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

freepik.com

Toksyczna broń i bomby na dnie morza

Po zakończeniu II WŚ armie na całym świecie magazynowały pozostałości broni. Umowa międzynarodowa z 1952 roku zobowiązywała 44 państwa do zaprzestania używania broni chemicznej. Używane środki trujące takie jak iperyt siarkowy, musiały zostać utylizowane.

Większość z nich spoczęła na dnie oceanów i mórz. W tym ogromne, toksyczne złoża znajdują się na dnie Bałtyku.

Lata po zatopieniu marynarze odnajdywali niebezpieczne bomby. Poparzeniom ulegały osoby w sortowniach ryb, kutrach, a nawet dzieci, które bawiąc się na plaży znalazły broń wyrzuconą przez morze!

Bałtyku i Morzu Północnym, znajduje się 1,8 miliona ton toksycznej amunicji.

Kobiety planujące ciąże powinny ograniczyć spożywanie śledzia i łososia z Morza Bałtyckiego

W raporcie Komisji Helsińskiej z 2014 roku, szwedzka Agencja ds. Żywności zaleca, by kobiety planujące ciąże ograniczyły spożywanie śledzia i łososia z Bałtyku. Dopuszczając maksymalną ilość spożytych ryb do dwóch lub trzech rocznie!

Prof. Jackiem Bełdowskim podkreśla, że razem z rybami spożywamy toksyczne substancje takie jak: dioksyny, rtęć, polichlorowane bifenyle, substancji mutagennych i neurotoksycznych. Bałtyk to prawdziwy śmietnik, codziennie do jego wód spływają odpady przemysłowe, śmieci budowlane, domowe ścieki, chemiczne nawozy oraz odchody zwierząt.

Ryby z Bałtyku – jeść czy nie?

W 2007 roku Morski Instytut Rybacki w Gdyni informował, że w przypadku dużych śledzi i łososi bałtyckich okazjonalnie dochodziło do przekroczenia bezpiecznego dla zdrowia człowieka stężenia dioksyn oraz polichlorowanych bifenyli. Od tego czasu regularne badania instytucji takich jak MIR – PIB, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska czy Państwowa Inspekcja Weterynaryjna wykazywały niebezpieczne dla zdrowia przekraczanie norm tylko w przypadku dużych osobników łososia bałtyckiego, u dorsza i śledzia zaś bardzo wysokie (ale w granicach normy) pozostałości sumy dioksyn oraz PCB, a także stosunkowo niskie i bezpieczne dla człowieka stężenia rtęci, ołowiu i kadmu. – możemy przeczytać w artykule opublikowanym na kukbuk.pl

Najlepsza restauracja w Sopocie nie serwuje ryb z Bałtyku

Smażalnię z polską rybką nad morzem można spotkać na każdym kroku. Zaskakujący jest jednak trend, który można zobaczyć w droższych restauracjach. Jedna z najlepszych gastronomii w Sopocie – Grand Blue – zrezygnowała z serwowania „polskiej” rybki. W wywiadach z szefem kuchni możemy przeczytać, że kuchnia stawia na produkty z Atlantyku. Swoją decyzję argumentuje na słabą dostępność jakościowych dostaw oraz zanieczyszczenie Bałtyku!

Źródła: wyborcza.pl