Kategorie NowotworyZdrowie

Na ratowanie życia 21-latki zostało zaledwie dwa tygodnie. Pomóżmy Justynie pokonać nowotwór

„W chwili, kiedy czytasz te słowa, dla Justyny nie ma już szans na leczenie w Polsce”. Dwa tygodnie. Tyle mniej więcej czasu pozostało 21-letniej Justynie. Jest jednak jeszcze nadzieja, która pozwala wierzyć w szczęśliwe zakończenie tej historii.

To straszne i nigdy nie powinno mieć miejsca, ale życie Justyny zostało wycenione na pół miliona złotych. Taka kwota ma pozwolić na uratowanie życia 21-latki poprzez przeprowadzenie operacji za granicą, bo szans na leczenie w Polsce już nie ma. Operacji, która musi się odbyć jak najszybciej.

Ból głowy, wymioty, zaburzenia mowy i przerażająca diagnoza

Justyna była zdrową, pogodną i pełną życia dziewczyną. Wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie tego zaburzyć tej harmonii, a jednak…

Był maj 2016 roku. Justyna miała zaledwie 17 lat, kiedy zaczęła zmagać się z uciążliwymi bólami głowy. Bólom głowy szybko zaczęły towarzyszyć wymioty. Objawy z dnia na dzień coraz bardziej się nasilały, aż w końcu doprowadziły do tego, że 25 sierpnia dziewczynie zaczęła drętwieć noga, pojawiły się zaburzenia świadomości i mowy. Odpowiedź na pytanie, co jest przyczyną, miał dać tomograf. Wtedy sprawdził się chyba najgorszy z możliwych scenariuszy. Odpowiedzią był guz.

1 września zamiast do szkoły na rozpoczęcie roku, trafiłam na stół operacyjny. Już wtedy lekarze nie mieli złudzeń, że guz, który wycięli, jest złośliwy!

siepomaga.pl

Leczenie

Trzymiesięczne leczenie, radioterapia i roczne leczenie podtrzymujące – tak wyglądała walka ze śmiertelnie niebezpiecznym nowotworem. Wszystko było na dobrej drodze do tego stopnia, że w pewnym momencie Justyna zapomniała o chorobie. Zdała maturę, zrobiła prawo jazdy. Niestety, kolejne badania przeprowadzone w lutym 2019 pokazały brutalną prawdę. Choroba wróciła. Guz błyskawicznie urósł do tego stopnia, że lekarze odmówili przeprowadzenia operacji. Jedyną nadzieją była chemioterapia.

Siły do walki przez cały czas dodawał jej chłopak, który przed kolejnym leczeniem zabrał ukochaną do Pragi, gdzie się jej oświadczył. To jeszcze bardziej utwierdziło Justynę w przekonaniu, że ma dla kogo walczyć. Od tego momentu dziewczyna przyjęła 11 cykli chemioterapii. Niestety, w lutym okazało się, że ta metoda walki z chorobą nie przynosi rezultatów. Justyna przeszła operację, podczas której usunięto guza i pobrano próbkę do kolejnych badań. Niedługo potem otrzymała listę specjalistycznych leków, które miały skutecznie zwalczać guza. Leków, które nie były w Polsce dostępne. Jedyne co w takiej sytuacji pozostało lekarzom, to rozłożyć ręce.

siepomaga.pl

Wciąż jest nadzieja

21-latka i jej najbliżsi mimo przeciwności losu nie zamierzali się jednak poddawać. Dziewczyna wraz z tatą przemierzyła setki tysięcy kilometrów, spędziła setki o ile nie tysiące godzin w Internecie w jednym celu. W celu znalezienia pomocy z tej wyjątkowo beznadziejnej i trudnej sytuacji. W końcu natknęli się na klinikę w Hannoverze, w której to specjaliści po dokładnej analizie dokumentacji medycznej przedstawili Justynie szansę na powrót do zdrowia. Umożliwić miałyby jej to dwie operacje neurochirurgiczne. Wydawać by się więc mogło, że wszystko jest na dobrej drodze do tego, aby 21-latka wróciła do zdrowia. Problem w tym, że operacje kosztować będą niemal pół miliona złotych, a najbliżsi walecznej dziewczyny nie mają takich pieniędzy.

„Błagam was o ratunek, bez którego przyjdzie po mnie śmierć…”

Mam dopiero 21 lat, a już tak mało czasu, by walczyć o życie. Błagam was o ratunek, bez którego przyjdzie po mnie śmierć. Głowa to nie książka, żeby można było ją ciągle otwierać. To moja ostatnia szansa, dlatego nie chcę i nie mogę jej zmarnować –  pisze Justyna błagając o pomoc

Czas mija jednak bardzo szybko. Na zebranie pół miliona złotych pozostało już tylko 12 dni. Udostępnij. Niech jak najwięcej osób dowie się o sytuacji, w jakiej znalazła się Justyna. Ona naprawdę potrzebuje pomocy. Pamiętaj, że liczy się każda kwota, a im nas więcej, tym lepiej.

Pomóc Justynie możesz TUTAJ.

Źródła: www.siepomaga.pl
Fotografie: www.siepomaga.pl