Kategorie Zdrowie

Maluszek zyskał przydomek „Cudowny chłopiec”. To maleństwo przeszło przez prawdziwe piekło

Czy dziecko, które urodzi się 15 tygodni przed zaplanowanym terminem, jest w stanie przeżyć? Kiedy Archie Edwards przyszedł na świat, nie ważył nawet 800 gramów. Wkrótce jego serce przestało bić i wydawać by się mogło, że dla maleństwa nie ma już ratunku. I choć szczęśliwie udało uratować się maluszka, tuż za rogiem czyhały na niego kolejne niebezpieczeństwa. W pierwszych dwóch miesiącach życia Archi zachorował na sepsę, COVID-19 i zaraził się bakterią E. Coli.

Walka o życie dziecka

Archie Edwards przyszedł na świat 1 grudnia 2020 roku w 25 tygodniu ciąży. Takie maleństwo wymaga natychmiast po urodzeniu szczególnej uwagi i opieki dostosowanej do ich indywidualnych potrzeb. U wcześniaka, jakim był Archie, nie zdążyły jeszcze w pełni rozwinąć się płuca, przez co chłopiec początkowo w ogóle nie oddychał. Zrozpaczeni rodzice obawiali się najgorszego. Tymczasem zespół lekarzy robił co w ich mocy, aby uratować życie dziecka. Przez kolejne 40 minut reanimowali chłopca. Dopiero, gdy funkcje życiowe zostały przywrócone, Archie mógł zostać umieszczony w inkubatorze.

Te 40 minut to była wieczność – mówi 21-letni ojciec chłopca, Robert Edwards

Nikt jeszcze wtedy nie przypuszczał, że bardzo wczesny poród i konsekwencje z tym związane są dopiero początkiem problemów maleństwa.

SWNS

Bakteria E. Coli, sepsa, COVID-19

Jak wiele jest w stanie znieść małe, bezbronne dziecko? Następnym razem, kiedy będę zadawał sobie to pytanie, z pewnością wrócę do małego Archiego.

Choć chłopiec dopiero co stoczył walkę o swoje życie, już w styczniu br. stwierdzono u niego zakażenie bakterią E. Coli. W wyniku powikłań chłopczyk zachorował na sepsę, która niejednokrotnie u najmłodszych kończyła się tragicznie. Jakby tego było mało, wkrótce przebywający wciąż w inkubatorze chłopiec zaraził się COVID-19. Stał się tym samym najmniejszym zakażonym dzieckiem. Czy mogło być jeszcze gorzej? Sytuacja wydawała się być bardzo poważna, a życie dziecka zagrożone.

To było dla mnie jak cios. To przeraziło mnie najbardziej – mówi matka chłopca, 21-letnia Sheree Murray

SWNS

Kiedy okazało się, że chłopiec jest zarażony, kontakt z nim był jeszcze bardziej ograniczony. Kontakt z maluszkiem od tego czasu mieli jedynie medycy ubrani w specjalne kombinezony.

Po 10 dniach kwarantanny maluszek, który zyskał przydomek „Cudowny chłopiec”, w końcu uzyskał wynik negatywny. Radości mamy, która pierwszy raz mogła przytulić swoje dziecko, nie było końca.

W życiu tyle nie płakałam – przyznała Sheree

Przypadek Archiego jest najlepszym dowodem na to, że maluszki są w stanie znieść więcej, niż nam się wydaje. Dziś chłopiec waży „już” półtora kilograma i wszystko wskazuje na to, że już wkrótce będzie mógł wrócić z mamą do domu. 1 lutego Archie skończy dwa miesiące.

Cieszymy się razem z mamą 🙂

SWNS
Źródła: Daily Mirror
Fotografie: SWNS